Katarzyna Peka

DSC_7496-Edit_mały_rozmiar
DSC_7496-Edit_mały_rozmiar

press to zoom

press to zoom
DSC_7749_mały_rozmiar
DSC_7749_mały_rozmiar

press to zoom
DSC_7496-Edit_mały_rozmiar
DSC_7496-Edit_mały_rozmiar

press to zoom
1/7

„Fala jest taka sama jak ocean, chociaż nie jest to cały ocean. Zatem każda fala stworzenia jest częścią wiecznego Oceanu Ducha. Ocean może istnieć bez fal, ale fale nie mogą istnieć bez Oceanu ”.

                                                                                                                                                                                            Paramahansa Yogananda

 

Od zawsze poszukiwałam prawdy, o sobie, o stworzeniu… Szukałam różnych dróg. W szkole podstawowej należałam do kółka filozoficzno-teologicznego. W szkole średniej do Studia Poezji i Piosenki. W pewnym momencie mojego życia liczył się  tylko teatr, sztuka. Wiatr przeznaczenia pokierował mnie jednak w stronę, której bym się zupełnie nie spodziewała. Joga pojawiła się z czystej ciekawości, zrodziła się myśl, żeby spróbować, zobaczyć co to jest i ta myśl się zmaterializowała. Trafiłam na zajęcia jogi i odtąd moje zaangażowanie w praktykę rosło. W końcu trafiłam na kurs nauczycielski metody Iyengara do Konrada Kocota. To było na tamten moment duże wyzwanie. Pozostając w oderwaniu od ciała, nagle doświadczałam tak bliskiego kontaktu z nim. Zaczynałam czuć… Stopniowo wszystko inne odchodziło, a joga wciąż była. W 2010 roku ukończyłam 3-letni kurs nauczycielski metody Iyengara. Gdzieś po drodze pojawiła się asztanga joga, która pozostała ze mną przez 10 lat. Praktykowałam, szkoliłam się i uczyłam tej metody. Po jakimś czasie naturalnie odeszła, jak odchodzą różne rzeczy w życiu. Pojawiła się joga powięziowa ze swoim miękkim podejściem do praktyki. Obecnie nauczam według tej metody i metody Iyengara, w której szkoliłam się cały czas, kontynuując kursy i zdając egzaminy na kolejne stopnie. Przychodziły też inne metody jogi, które sobie bardzo cenię. Ciekawość kierowała mnie także w inne strony, choć kiedy dochodzimy do pewnego punktu, to staje się jasne, że technika jest tylko techniką. Przez dwa lata studiowałam arte-terapię, ukończyłam kurs dramy stosowanej, masażu tajskiego i kurs regresingu, masażu misami u Leszka Angulskiego. Jestem również Providerem TRE – wspaniałej metody pracy z ciałem. Całe szkolenie w tej metodzie było dla mnie niesamowitym procesem. Z dwojgiem bliskich mi osób stworzyłam Sankalpę Poddasze Pozytywnych Wibracji, przestrzeń, w której chcę towarzyszyć innym w ich ciekawej drodze rozwoju i poszukiwań - czucia siebie, swojego ciała, odczuwania emocji, bycia świadomym, pozostawania w poczuciu połączenia z Oceanem Ducha…